Przyznam, że dość sceptycznie podeszłam do lansowanej w mediach nowości Kerastase – Elixiru Ultime. Nie chciało mi się wierzyć, że produkt naszpikowany olejkami (w końcu kosmetyk zawiera aż 4 różne olejki), nie obciąży moich cienkich włosów. W obawie przed przeciążeniem (Olejek Mythic Oil, w moim przypadku okazał się za silny) bardzo ostrożnie rozpoczęłam przygodę z Elixirem Ultime.
W efekcie miałam uczucie, że końcówki moich włosów, nie dość, że prezentują się naprawdę dobrze, to dodatkowo są odpowiednio zabezpieczone. A w perspektywie zbliżającej się zimy jest to dla mnie ogromny plus!
Zachęcona pozytywnym początkiem postanowiłam zmierzyć Elixir Ultime z zdecydowanie cięższym wyzwaniem. Nie mam raczej problemów z puszeniem włosów, ot czasem należy wygładzić jakiś niesforny kosmyk włosów czy utrwalić efekt stylizacyjnych zabiegów. Zmorą ostatnich czasów są nastroszone „spuszone” kosmyki włosów, które powstają, gdy pójdę spać z niedosuszoną bądź mokrą głową. A niestety zdarza mi się to nieraz. Mój półroczny szkrab rano uniemożliwia kąpiele budząc się nieprzyzwoicie wcześniej. Zaś wieczorem nieraz usypiam zmęczona nie patrząc na mokrą czuprynę. Jeśli komuś zdarzyła się choć raz podobna wpadka, wie doskonale jaki dramat jest z włosami o poranku. Praktycznie żadnego ratunku. „Spuszone” pokręcone włosy w żaden sposób nie dają się naprostować. Jedynie co pozostaje to umyć ponownie głowę. Próbowałam różnych kosmetyków wygładzających, ale żaden nie sprostał temu wyzwaniu. Najczęściej efekt był nietrwały, ażeby go wzmocnić nakładałam więcej kosmetyku, zaś większa ilość powodowała nieestetyczny wygląd włosów u nasady. Błędne koło.
Jak sprawdził się Kerastase Elixir Ultime? Po prostu genialnie! Nigdy nie przypuszczałam, że znajdzie się produkt, który wygładzi moje pogięte schnięciem na poduszce włosy, a jednocześnie nie przetłuści ich. Fakt, by efekt wygładzenia włosów był trwały muszę użyć kilku wyciśnięć produktu. Ale mimo dużej ilości nałożonej na włosy i silnemu skoncentrowaniu produktu (zawiera w końcu aż 4 olejki) moje włosy nawet wieczorem wyglądają bardzo estetycznie. Cud ciśnie mi się na usta :-]
Gdy Eliksir Ultime przeszedł pozytywnie, w mojej ocenie, tę najcięższą próbę, używałam go już swobodnie nie bojąc się przetłuszczenia. Aplikowany na całą długość włosów nadaje im niesamowity blask. Co prawda w ostatnich dniach słońca za oknem mamy jak na lekarstwo, ale wystarczy światło łazienkowej żarówki by zobaczyć efekt, a komplement od męża, by poczuć się naprawdę promiennie.
Odżywienie, zabezpieczenie włosa, wygładzenie i przeciwdziałanie puszeniu oraz spokojna głowa, nie obawiająca się zbytniego obciążenia włosów - nie spodziewałam się by jeden kosmetyk mógł sprostać, aż tylu wyzwaniom! Do tego wszystko zamknięte w ekskluzywne, kojarzącym się ze złotem, opakowaniu. Luksus i przepych. Przepiękny kobiecy zapach, z wyczuwalną nutą egzotyczną sprawia, że używanie Eliksiru to prawdziwa przyjemność. Cena może jedynie boleć, ale uważam, że warto zainwestować. Kosmetyk jest bardzo wydajny. Gorąco polecam ten produkt. Na mojej półce z kosmetykami do włosów zagości na dłużej.

